środa, 22 lutego 2017

Ben Nye Banana | Czyli o tym, jak polubiłam sypkie pudry

Sypkie pudy od zawsze omijałam szerokim łukiem. Pewnie wiele z Was się zdziwi, ale ja  bardzo lubiłam efekt lekko wilgotnej i błyszczącej skóry - daleko było mi do polubienia tępego, matowego wykończenia makijażu. Miałam wtedy zawsze wrażenie, że skóra jest niemiłosiernie wysuszona i wygląda o wiele starzej. Być może nie trafiłam wówczas na żaden puder, który utrwalał makijaż, ale sprawiał, że ten wyglądał zbyt ciężko. 

W końcu udało mi się trafić celnie i upolowałam produkt, który moja kapryśna cera prawie natychmiast zaakceptowała i który zmienił moje podejście do sypkich pudrów. 



Ben Nye w kolorze Banana okazał się tym, którego szukałam i który spełnia moje oczekiwania co do swojego działania i zastosowania w 100%.

Co tak naprawdę było głównym czynnikiem, że postanowiłam po niego sięgnąć, mimo mojego sporego uprzedzenia do tego typu produktów? W głównej mierze jego... żółty kolor! Tak, sięgnęłam po niego przede wszystkim dlatego, że spodobał mi się jego odcień. I wiedziałam, że będzie dobrze współpracował z moją zaróżowioną skórą i podkładami, które potęgowały i podkreślały różowe tony mojej cery. Zresztą musicie się zgodzić, że ciężko trafić na ciekawy podkład, który wpada w żółte tony. Przeważnie podkłady mają tendencję do wpadania w odcień różowy, co wiele razy powodowało u mnie duże rozczarowanie. 

Puder Ben Nye w jasnym, żółtym kolorze zaradził temu problemowi, bo świetnie neutralizuje różowy ton podkładu w bardzo subtelny sposób.



Puder jest półtransparentny i bardzo lekki, nie czuć go na twarzy, nie daje po nałożeniu efektu ciężkiej, suchej maski, która podkreśla każdą zmarszczkę. Daje wykończenie półmatowe o lekkim jak mgiełka satynowym wykończeniu.

Myślę, że puder będzie pasował do większości typów urody, ponieważ jego odcień jest dość neutralny. Nie jest kredowo biały i nie powoduje, że cera wygląda blado i niezdrowo, nie jest też za ciemny.


Jest jednak jedna spora jego wada, ale nie tyczy się samego produktu, jak jego opakowania. Niestety sitko jest dość małe i trzeba się trochę namęczyć, żeby wydobyć puder ze środka. Ponadto wieczko jest bardzo małe - po wysypaniu do niego pudru, ciężko jest go później z niego nabrać pędzlem.


A Wy stosujecie pudry sypkie?

Do następnego!

13 komentarzy:

  1. Mam puder sypki od wibo i bardzo lubię, tego nie miałam okazji używać, ale ma śliczny kolor i mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o bananowej nowości od wibo - ponoć super

      Usuń
  2. Marzy mi się puder z Ben Nye w odcieniu Cameo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cameo to chyba ten najciemniejszy odcień?

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Pomógł mi się przekonać do sypkich pudrów, których szczerze nie lubiłam

      Usuń
  4. Ja najbardziej lubię prasowane pudry, bo porządnie matują moją skórę i gruntują podkład. Te sypkie są jakieś za lekkie, chociaż teraz używam minerałów i o dziwo jestem bardzo zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minerały też się do mnie uśmiechają od dłuższego czasu ;)

      Usuń
  5. Dla mnie on jest ciut za mało bananowy, przez co nie spełnia swojej roli korygującej. Ale za to faktycznie wygląda na twarzy bardzo lekko, Neutral Set również. Jeżeli pudry tak bardzo Cię optycznie "postarzają" przez swoją suchość, polecam spryskanie makijażu wodą termalną/hydrolatem/inną mgiełką do twarzy. Skóra będzie zmatowiona na dłużej dzięki pudrowi, a będzie również świeżo wyglądać dzięki temu trickowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zawsze spryskać twarz jakąś mgiełką, ale mam wrażenie, że ta suchość powraca jak bumerang :(

      Usuń
    2. Oj, rozumiem :( To mamy zupełnie inną skórę :(

      Usuń
  6. Lubię sypkie pudry, ale niektóre opakowania są po prostu koszmarne...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli do mnie zajrzałaś, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza - daje mi to motywację do dalszego pisania i sprawia, że to co robię ma naprawdę sens :)
Staram się odpisywać na każdy pozostawiony komentarz i zawsze odwiedzam ich autorów :)

Pozdrawiam i zapraszam częściej

Copyright © 2014 Moja chwila relaksu , Blogger