piątek, 30 stycznia 2015

Perełki z Pepco

Perełki z Pepco
Do Pepco chodzę głównie po gadżety i ozdoby do domu, mają je zawsze w atrakcyjnych cenach i ich design bardzo mi odpowiada

Jednak od czasu do czasu na dziale z ubraniami można trafić na naprawdę fajne rzeczy w bardzo okazyjnych cenach - wiadomo, niektóre jakościowo są lepsze a niektóre gorsze i nie zawsze warto się na coś skusić tylko pomimo niskiej ceny. Niemniej jednak można znaleźć tam rzeczy tanie i dobre, które poniżej Wam pokażę

Czarną sweterko- bluzę udało mi się kupić pod koniec zeszłego roku (chociaż wydaje mi się, że jeszcze niedawno widziałam kilka egzemplarzy na wieszaku)  Jest bardzo ciepła, ma fajną pikowaną fakturę i dłuższy tył. Zapłaciłam za nią ok. 35 zł



Przy okazji tych samych zakupów udało mi się znaleźć białą sukienkę z czarną lamówką, która idealnie sprawdziła się podczas wigilijnej kolacji - szukałam takiej już wcześniej, ale te które mi się podobały kosztowały ok. 100 zł  a w Pepco udało mi się ją kupić za ok. 40 zł



Kilka dni temu z kolei udało mi się kupić dwa naprawdę fajne sweterki, z czego jeden z nich pomimo niskiej ceny i tak został jeszcze przeceniony

Szary, rozpinany sweterek w cętki udało mi się kupić za 29 zł (był przeceniony z 39 zł) Jest naprawdę świetny, milutki i mięciutki i bardzo dobrze się go nosi, do czarny rurek i botków jak znalazł :)


I ostatnią rzeczą, którą kupiłam jest kremowy sweterek delikatnie przetykany świecącymi nitkami. Kupiłam go głownie dlatego, że urzekło mnie wykończenie sweterka z tyłu - łezka z beżowej lamówki i do tego kokardka - bardzo mi się to spodobało i przede wszystkim dlatego wylądował w moim koszyku :) Kosztował 29 zł




A Wy co ciekawego ostatnio upolowałyście? Kupujecie czasem ubrania w Pepco? 
Do następnego!

czwartek, 29 stycznia 2015

Czytamy! Isabelle Lafleche "Kocham Nowy Jork" i Helen Fielding "Bridget Jones - szalejąc za facetem"

Czytamy! Isabelle Lafleche "Kocham Nowy Jork" i Helen Fielding "Bridget Jones - szalejąc za facetem"
Jeśli szukacie obecnie jakiejś lekkiej książki, która w wolnych chwilach pozwoli Wam się absolutnie wyluzować i oderwać od codziennej rzeczywistości, to serdecznie zapraszam do zapoznania się z dwiema poniższymi pozycjami, które serdecznie Wam polecam


Pierwszą z książek, która bardzo przypadła mi do gustu jest "Kocham Nowy Jork" Isabelle Lafleche
Czyta się ją bardzo lekko i szybko, jest to egzemplarz na dwa, góra trzy wieczory lub popołudnia przy dobrej kawie :)
Bohaterką książki jest 30-sto letnia prawniczka Catherine, która zostaje przeniesiona ze swojego rodzinnego Paryża do pracy w nowojorskim oddziale firmy Edwards & White - nie zabraknie tu dyktatorskiej szefowej, przyjaciela-asystenta geja, szarmanckich dżentelmenów, miłosnych intryg,  snobistycznych pseduoprzyjaciółek i mnóstwa marek takich jak Dior,Chanel, Louboutin, Hermes i wiele innych.
Książa jest skrzyżowaniem seriali takich jak "Ally McBeal" i "Seks w wielkim mieście" z książką "Diabeł ubiera się u Prady"

Drugą pozycją, którą zachęcam do przeczytania jest "Bridget Jones - szalejąc za facetem" Helen Fielding - w książce poznajemy dalsze losy przezabawnej tytułowej bohaterki Bridget, która zmaga się z nieubłaganie mijającym czasem, wychowuje samotnie dwójkę małych dzieci, tworzy związek z 20 lat młodszym partnerem  i nie potrafi się odnaleźć w erze Facebooka, Twittera i Instagramu. Nadal walczy z nadwagą ciągle licząc kalorie i ilość wypitych jednostek alkoholu i pomimo już dojrzałego wieku nie potrafi uczyć się na własnych błędach.


A Wy jakie ciekawe książki polecacie?

Do następnego!

wtorek, 27 stycznia 2015

"Gadżety Kobiety" czyli słów kilka o EPISTICK

"Gadżety Kobiety" czyli słów kilka o EPISTICK
Do niedawna ze zbędnym owłosieniem na twarzy w postaci niechcianego meszku nad górną wargą walczyłam za pomocą plastrów Joanna i generalnie z efektu jaki przy ich stosowaniu osiągałam byłam zadowolona.
Ostatnio jednak coraz częściej zdarzało mi się, że podczas depilacji podrażniałam swoją skórę przy odrywaniu plastra z woskiem, co niestety kończyło się mocnym zaczerwienieniem i podrażnieniem skóry, a w efekcie prowadziło do nieestetycznych ranek wokół ust.
O "depilatorze" Epistick przeczytałam jakiś czas temu w Internecie, a później natrafiłam na niego na allegro podczas robienia zakupów kosmetycznych. Postanowiłam zakupić ten "wynalazek" tym bardziej, że jego cena jest naprawdę niska (ok. 3-4 zł)

Epistick jest to nic innego jak zwykła metalowa bardzo giętka sprężynka zakończona dwoma plastikowymi uchwytami




Zasada jej działania jest prosta - zginamy Epistick w literkę "U" przykładamy do miejsca, które chcemy wydepilować w kierunku "pod włos" i okręcamy w palcach plastikowe zakończenia przesuwając po skórze depilator - wówczas sprężynka zaciska się i wyrywa niechciane włoski w efekcie pozostawiając gładką skórę

Depilacja ta nie jest zupełnie bezbolesna, ale taka wada każdej podobnej metody usuwania włosków razem  z cebulkami

Dużym plusem jest to, że nie występuje zaczerwienienie skóry, takie jak w przypadku używania plastrów i nie ma mowy o żadnym zerwaniu naskórka

Co prawda na początku trzeba się troszkę napracować, żeby urządzenie dobrze łapało włoski, ale jak już nabierzemy wprawy to potrafi usunąć nawet bardzo małe włoski

Podsumowując - serdecznie polecam Wam ten gadżet, szczególnie przy tak niskiej cenie produktu  - nawet jeśli akurat Wam ta metoda usuwania włosków nie przypadnie do gustu, nie wyrzucicie dużej ilości pieniędzy w błoto


Do następnego!

sobota, 24 stycznia 2015

Ulubione zapachy na sezon jesienno - zimowy

Ulubione zapachy na sezon jesienno - zimowy
Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem dotyczącym moich 3 ulubionych zapachów, którymi otulam się w okresie jesienno - zimowym

 
Euphoria Calvina Kleina towarzyszy mi już od dobrych 6 lat, był to jeden z moich pierwszych  mniej cytrusowo - owocowych zapachów (tych z serii lekkich i dziewczęcych) i od razu stał się moim numerem jeden w kategorii ciepłych, zmysłowych i kobiecych perfum. Zapach jest bardzo trwały i długo utrzymuje się na skórze, idealny na porę roku taką jak jesień czy zima, ewentualnie dobrze sprawdzi się na wieczór w okresie wiosenno-letnim (w ciągu dnia może być za ciężki)
Na moment "zdradziłam" klasyczną wersję Euphorii z wersją Blossom, jednak ta druga była dla mnie za bardzo kwiatowa i już do niej nie wrócę 


Moim drugim "zimowym" zapachem jest ten od Roberto Cavalli. Zapach wydaje mi się równie drapieżny jak wzór, którym ozdobiony jest flakon. Jest to zapach dość ciężki, kwiatowo - orientalny z wyraźnie wyczuwalną nutą pieprzu. Nie jest to zapach dla każdej kobiety, dla niektórych może wydawać się zbyt duszący (z taką opinią też się spotkałam). Dozować go należy z umiarem - wystarczy dosłownie kilka kropli i zapach wyraźnie będzie nam towarzyszył przez większość dnia


Ostatnim zapachem jest również perfum od Calvina Kleina i jest nim Eternity, który już mi się niestety kończy. Zapach wyrazisty i rześki, zdecydowanie mocno kwiatowy, z dobrze wyczuwalną nutą drzewną. Zapach w pierwszej chwili jest bardzo intensywny i ostry, ale po chwili przechodzi właśnie w łagodne nuty kwiatowe. Zapach sprawdzi się przez cały rok, jednak w sezonie letnim zdecydowanie lepiej czuję się w zapachach słodkich lub cytrusowych, ale na kolejny okres jesienno -zimowy na pewno zaopatrzę się w kolejny flakon Eternity


Polecam robić zakupy w perfumeriach internetowych - moją ulubioną jest strona iperfumy.pl (klik)
Często perfumerie stacjonarne mają bardzo wysokie marże i ceny perfum są o wiele wyższe niż te na stronach internetowych

Do następnego!

środa, 21 stycznia 2015

Rimmel Lasting Colour Rush - 710 Drive Me Nude

Rimmel Lasting Colour Rush - 710 Drive Me Nude
Długo szukałam fajnego produktu do ust w kolorze nude, który sprawdziłby się w codziennym makijażu. Często jednak pomadki okazywały się zbyt jasne, dając efekt "trupich" ust, innym razem było w nich zbyt dużo brązowego pigmentu i wypadały na moich ustach zbyt ciemno. 

W zeszłym roku podczas zakupów internetowych w sklepie ezebra natrafiłam właśnie na Rimmel Colour Rush w bardzo atrakcyjnej cenie ( ok. 9 zł) 
Pomadka w kredce była fajną alternatywną do zwykłych szminek, dodatkowo fajnie nawilża usta.
Kolor po nałożeniu nie jest może tak intensywny jak ten który daje zwykła szminka, jednak mnie ten efekt w zupełności wystarcza, a usta wyglądają bardzo naturalnie.


Według mnie odcień delikatnie wpada w subtelny brąz, jednak nie jest to brzydki efekt ust umazanych czekoladą :)

Tak prezentuje się na ustach w świetle dziennym


A tak wygląda przy sztucznych świetle



Dla mnie efekt jaki uzyskuję przy użyciu tego produktu jest zadowalający i póki co zostanie ze mną na dłużej 

Przy okazji chciałam złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim Agnieszkom, które dzisiaj mają swoje święto - spełnienia marzeń i dużo uśmiechu każdego dnia :)

Do następnego!

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Moja aktualna pielęgnacja twarzy

Moja aktualna pielęgnacja twarzy
Ciągle szukam idealnego zestawu kosmetyków do pielęgnacji mojej suchej i wrażliwej cery.
Lubię sięgać po już sprawdzone specyfiki, ale często kuszą mnie nowinki kosmetyczne.
I choć niejednokrotnie wydaje mi się, że już znalazłam odpowiedni kosmetyk, jego następca okazuje się czasem jeszcze lepszy. 

Każdy dzień zaczynam od mojego ulubionego duetu z Vichy

Na twarz najpierw aplikuję serum Aqualia Thermal - jego konsystencja jest dość rzadka, ale samo serum jest bardzo wydajne - wystarczy kilka kropel do pokrycia całej twarzy. Serum bardzo dobrze nawilża twarz i bardzo szybko się wchłania, dodatkowym plusem jest jego cudowny zapach.
Następnie nakładam krem również z serii Aqualia Thermal - mam wersję riche czyli bogatsza formuła skierowana dla cery suchej. Krem bardzo ładnie się wchłania i pozostawia na skórze przyjemny filtr, który nie ma nic wspólnego z okropną tłustą powłoką jaką pozostawiają niektóre kremy.

Kolejnym zestawem, który wspomaga moją codzienną pielęgnację jest Ziaja 

Oliwkowej wody tonizujące z witaminą c używam po demakijażu twarzy jako toniku, spryskując nim twarz i czekając aż woda się wchłonie. Czasem używam jej też w ciągu dnia w celu odświeżenia, lub gdy czuję napiętą skórę twarzy.
Oliwkowy peeling drobnoziarnisty towarzyszy mi 2 razy w tygodniu. Do tej pory raczej używałam peelingów enzymatycznych, które nie podrażniały mojej cery, jednak drobnoziarnista formuła tego peelingu sprawdza się u mnie doskonale, bardzo delikatnie ściera martwy naskórek nie powodując żadnych podrażnień

Z kolei demakijażu nie wyobrażam sobie bez porządnego płynu micelarnego i żelu/kremu do mycia twarzy

Do tej pory moimi ulubionym płynem micelarnym był bardzo popularny płyn z Garniera 3 w 1 dla skóry wrażliwej - nie miałam do niego żadnych zastrzeżeń. Jednak kiedy przypadkiem wpadł mi w Rossmannie ten z firmy Mixa od razu stał się moim ulubieńcem i zastąpił swojego poprzednika z Garniera. Płyn bardzo dobrze usuwa makijaż (nie wiem, jak radziłby sobie z wodoodporną maskarą, gdyż unikam takiego tuszu) nie ma mowy, że rano obudzimy się z efektem pandy. Skóra po jego użyciu jest przyjemnie nawilżona.
Podkład i całą resztę usuwam przy użyciu kremowego olejku z Ziai. Jest świetny, nie ma mowy o nieprzyjemnym  uczuciu ściągnięcia skóry, po umyciu nim twarzy odczuwam przyjemne orzeźwienie (chociaż produkt nie zawiera mentolu).

W ostatnim czasie bardzo przesuszają mi się usta, możliwe, że wynika to z częstszego używania matowych pomadek, w związku z tym musiałam się zaopatrzyć w jakieś dobre produkty pielęgnacyjne do ust
Po wieczornej pielęgnacji używam masełka malinowego z Bielendy, które udało mi się jakiś czas temu kupić na przecenie w Rossmannie - ma dość tłustą konsystencję dlatego wolę go używać na noc -  budząc się rano usta są dobrze odżywione.
W ciągu dnia z kolei sięgam chętnie po jajeczko z EOS, mój niedawny zakup. Ma bardziej delikatną formułę, nie jest tak lepki jak masełko z Bielendy i pomaga mi utrzymać w ciągu dnia dobre nawilżenie.

Do wieczornej pielęgnacji włączyłam nowości z mojej kosmetyczki


Serum z firmy Marion jest bardziej wodniste niż to z Vichy, ale fajnie nawadnia skórę twarzy, ponadto ekspresowo się wchłania.
Krem z Ziai z witaminą c jest dość gęsty, tym samym jest bardzo wydajny, gdyż wystarczy go naprawdę niewiele do aplikacji na skórę twarzy. Pozostawia delikatnie tłusty film, ale na noc mi to akurat nie przeszkadza, a rano budzę się z fajnie napiętą skórą.

Na koniec pielęgnacja okolic oczu oraz rzęs - tutaj również znajduje się jedna nowość z mojej kosmetyczki
Krem pod oczy i na powieki rozjaśniający cienie z Ziai to bardzo dobry krem nawilżający, ale wątpię, czy poradzi sobie z cieniami pod oczami - stosuję go zawsze rano, ponieważ bardzo dobrze się wchłania i skóra wokół oczu jest fajnie przygotowana do makijażu.
Na noc z kolei nakładam na okolice oczu po kropli witaminy e, która bardzo silnie natłuszcza moją suchą skórę narażoną na szybkie pojawianie się zmarszczek - ten trik poleciła mi znajoma kosmetyczka.
Na koniec nakładam na rzęsy regenerujący krem L'biotica - nie zauważyłam jakiegoś rewelacyjnego rezultatu po jego stosowaniu, ale skoro już go mam to postanowiłam go zużyć do końca.

I to by było na tyle - obecnie szukam dobrego balsamu nawilżającego do ciała, może polecicie jakiś sprawdzony?
Do następnego!

sobota, 17 stycznia 2015

Kilka nowości w mojej szafie i kosmetyczce

Kilka nowości w mojej szafie i kosmetyczce
W ciągu ostatnich kilku dni zrobiłam małe zakupy, części z nich w sklepach stacjonarnych, a część zamówiłam przez internet ( swoją drogą bardzo lubię zakupy w tej drugiej formie :))



Jeszcze jakieś 2-3 lata temu  nie byłam przekonana do zakupów odzieży w dyskontach typu Lidl, do czasu kiedy przez przypadek podczas zwykłych zakupów wpadły mi w ręce legginsy i dwupak bluzek. Pamiętam, że wzięłam je wtedy bez większego przekonania, ale cena była dość niska w związku z tym wiedziałam, że nawet jeśli rzeczy okażą się totalnym niewypałem, nie będzie to zmarnowana duża kwota pieniędzy. Jakie było moje zaskoczenie kiedy okazało się, że rzeczy są świetnej jakości i bardzo dobrze się je nosi, w praniu też absolutnie nic się z nimi nie dzieje.
Teraz kiedy tylko pojawiają się jakieś nowości, chętnie wybieram się do Lidla na zakupy. Niestety jedynym minusem tych zakupów jest to, że trzeba się do sklepu wybrać stosunkowo wcześnie, gdyż od rana są w nim tłumy i w godzinach południowych towar jest już bardzo przebrany.

Kupiłam parę czarnych spodni, delikatnie przecieranych na nogawkach, o kroju slim fit, dzięki czemu są dopasowane, ale nie bardzo obcisłe. Kosztowały 34,99 zł


Obowiązkowo musiałam wziąć dwupak bluzek które kosztowały jedyne 29,99 zł. Wybrałam komplet w kolorach uniwersalnych czyli granatową oraz białą w paski 


do tego wzięłam jeszcze mięciutkie i ciepłe skarpetki również w dwupaku za 11,99 zł
oraz dwie pary legginsów ( 17,99 za sztukę)  które uwielbiam nosić do tunik, w kolorze szary melanż i czarnym                 
Na allegro zamówiłam sobie 3 kosmetyki ze sprawdzonej i taniej Ziai. Do Ziai często wracam, gdyż kosmetyki z tej firmy w większości się u mnie zawsze sprawdzają.
Tym razem wzięłam krem na noc z witaminą c poj 50ml (ok. 13 zł)  , ponieważ dotychczasowy już jest na wykończeniu, krem pod oczy z bławatkiem poj 15ml  (ok. 5 zł), który zgodnie z obietnicą producenta ma nam rozjaśniać cienie (akurat w moim przypadku raczej krem moich okropnych cieni nie zniweluje, ponieważ mam bardzo cienką skórę pod oczami i naczynka bardzo przez nią przebijają, więc raczej pozostaje mi tylko dobry korektor :)) oraz kremowy olejek myjący do twarzy i ciała dla skóry wrażliwej poj. 200 ml  (ok 8 zł)
Potrzebowałam również serum, i wybór padł na Marion Golden Skin Care Serum Hialuronowe nawilżanie 20 ml ( ok. 8 zł)  
Skusiłam się także na paletkę Makeup Revolution Iconic 3 (ok 20 zł) - cienie są naprawdę fajne, dłuży czas zastanawiałam się nad ich zakupem, gdyż mam oczy brązowe a kolorystyka tych cieni najbardziej pasuje do oczu zielonych i niebieskich, gdyż podbija kolor takich tęczówek, niemniej jednak makijaż oczu brązowych wykonanych tą paletką wygląda równie ciekawie
Do tego wszystkiego dorzuciłam jeszcze balsam EOS o zapachu summer fruit (ok 20 zł) - na początku myślałam, że będzie to raczej fajny gadżet, jednak balsam u mnie się naprawdę sprawdza, no i design opakowania przemawia do mnie bardzo :)
Na koniec wisienka na torcie :) Udało mi się kupić wczoraj szczoteczkę do oczyszczania twarzy w Biedronce za 19,99 zł. Wiem, że kiedyś już była dostępna w Biedronce, więc kiedy teraz zobaczyłam że znów ma być w sprzedaży, długo się nie zastanawiałam i pobiegłam ją kupić :)
A Wy co ciekawego ostatnio kupiliście?
Do następnego!

środa, 14 stycznia 2015

Czas na herbatę!

Czas na herbatę!
Witajcie kochani!
Lubicie herbatę? Bo ja bardzo, ostatnio wypijam ich dziennie po kilka kubków, uwielbiam siadać w okresie jesienno - zimowym pod ciepłym kocem z dobrą książką w jednej ręce  oraz z kubkiem pysznej i aromatycznej herbatki w drugiej.
Wczoraj wyszukałam w Biedronce limitowaną edycję (napisane było, że herbatki te będą dostępne tylko  w tym tygodniu, stąd moje przypuszczenie, że jest to edycja limitowana) czterech herbatek z firmy Green Hills


Do wyboru mamy 4 smaki
Miód Manuka czyli klasyczny Rooibos z żurawiną, maliną i imbirem, Sencha czyli zielona liściasta herbatka, oraz dwie "ciasteczkowe" herbatki, jedna to jagodowa muffinka  a druga to ciastko szarlotka z dodatkiem cynamonu. Jeszcze ich nie piłam, czekają na swój kuchenny debiut.
Z kolei z herbat już sprawdzonych, które codziennie piję, polecam Wam te dwie

Ta o smaku cytryny, imbiru i miodu jest naprawdę rozgrzewająca, idealna po zimowym spacerze lub dla osób walczących z przeziębieniem- jest dość "ostra" przez dodatek imbiru i wiem, że nie każdemu może ona smakować.
Z kolei ta o smaku gruszki i karmelu jest bardziej łagodna, troszkę mdły smak karmelu jest zneutralizowany soczystą gruszką tym samym jest do herbaciany duet idealny :)
Jakie są Wasze ulubione herbaty? Co możecie polecić?
Pozdrawiam Was kubkiem pysznego imbirowego naparu w moim ulubionym
prezencie urodzinowym :)

kubek happy deer  z home&you


wtorek, 13 stycznia 2015

No to hop z pierwszym postem w nowy rok

Witajcie drogie czytelniczki!

Zgodnie z moimi założeniami pierwszy post miał się pojawić 1 stycznia 2015 roku, ale oczywiście przez moje wieczne niezdecydowanie pojawia się on dopiero dziś.
Długo zastanawiałam się czy wystartować z własnym blogiem i czy znajdzie on swoje miejsce w tej ogromnej blogosferze i doszłam do wniosku, że ja osobiście cieszę się ogromnie i sprawia mi to dużą przyjemność gdy natrafiam na nowe blogi, które często stają się dla mnie inspiracją w dziedzinie mody i urody.
W moim blogu chcę się z Wami dzielić moimi opiniami na temat kosmetyków, dzielić się z Wami będę moimi zakupami, które my kobiety tak bardzo lubimy, będę polecać Wam książki, seriale i filmy  które według mnie są warte uwagi,nie omieszkam na pewno wrzucić Wam czasem sprawdzonych przepisów na pyszne dania, które z wielką chęcią przyrządzam - a wszystko to bez zbędnego owijania w bawełnę :)
Zapraszam Was gorąco do czytania i do następnego posta :)
p.s uff początki nie są łatwe :)

Copyright © 2014 Moja chwila relaksu , Blogger