Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene peeling brzoskiwniowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene peeling brzoskiwniowy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lutego 2016

Think Pink | Walentynki

Think Pink | Walentynki
Za kilka dni Walentynki - obchodzicie je czy raczej podchodzicie do tego dnia tak jak ja, z odrobiną rezerwy uważając, że miłość trzeba pielęgnować cały rok? 
Nie ukrywam jednak, że lubię idąc miastem oglądać wystawy sklepowe, które udekorowane są czerwonymi sercami. Nie potrafię także przejść obojętnie obok ciekawych gadżetów i dodatków (niekoniecznie je kupując) pojawiających się w sklepach z okazji Dnia Zakochanych. 
Zauważyłam ostatnio robiąc porządki, że w moich kosmetykach jest kilka w kolorze różowym, które w dodatku doskonale się u mnie spisują - stąd w mojej głowie pojawił się pomysł na post z "różowymi kosmetykami", bo skojarzył mi się totalnie na czasie i idealnie wpisuje się w temat Walentynek. 



Żel nawilżający do mycia twarzy AA dla cery suchej i normalnej z różowymi hydro algami - kupiłam go niedawno i jestem nim zachwycona. Będzie miał swoje 5 minut bo zasługuje na osobną recenzję. 


Brzoskwiniowy peeling regenerujący od Lirene - pachnie słodko i lekko migdałowo, idealnie sprawdza się na skórze wrażliwej i ma bardzo fajny energetyczny malinowy kolor. Dobrze ściera martwy naskórek - nie jest mocno zmielony, ale nie jest też gruboziarnistym ostrym zdzierakiem. Dla mnie idealny!


Catrice Pure Shine Lip Colour Balm 030 Don't Think Just Pink - świetna pomadka w kredce, nadaje ustom subtelny pół-transparenty naturalny różowy kolor - mam ją zawsze w torebce (co widać po startych już prawie napisach) i jednym pociągnięciem bez lusterka odświeżam kolor w ciągu dnia. Do tego pomadka lekko nawilża usta. 

Rimmel 60 second 262  Ring a Ring O'Roses- pastelowy lakier w kolorze baby pink skradł moje serce w ubiegłym roku, do tego w towarzystwie złotego błysku prezentuje się świetnie Manicure baby pink ze złotym akcentem

EOS Summer Fruits - balsam do ust o zapachu i smaku  słodkich letnich owoców zamknięty w oryginalnym designerskim opakowaniu to jest to!


Paleta cieni Catrice 100 Frozen Yoghurt - idealna na dzień, połączenie 2 jasnych kolorów - jasnego pastelowego różu oraz ciemniejszego opalizującego  na złoto, oraz 2 ciemne kolory - czekolada z połyskiem złota oraz matowy bakłażan. Cienie spisują się na medal i długo utrzymują się na oku. 


Róż Hean - bardzo jasny odcień różu, fajnie i wyraźnie podkreśla kości policzkowe, i trzeba uważac, żeby nie przesadzić z kolorem

Róż Bell - zdecydowanie bardziej stonowany i wpadający w brzoskiwnię. Ostatnio właśnie po niego sięgam najczęciej, rezygnując nawet z bronzera, ponieważ daje fajne wykończenie makijażu - szczególnie, jeśli cera jest zmęczona, potrafi całkiem ładnie ją ożywić.


Evree balsam odżywczy - pachnie przyjemnie słodko i daje uczucie ukojenia oraz odżywienia przesuszonej skórze, ale lekko przeszkadza mi film, który pozostawia na skórze, przez co ma u mnie mały minus. 

Beckham Intimately - zimą używam raczej cięższych zapachów, ale od czasu do czasu sięgam właśnie po niego, bo kojarzy mi się z ciepłą wiosną. Jest bardzo zmysłowy i kobiecy, wyczuwalne nuty zapachowe to bergamotka, piżmo, tuberoza, wanilia, drzewo sandałowe i kwiat pomarańczy. 

A jak Wasze nastawienie na Walentynki?

Do następnego!

sobota, 19 grudnia 2015

Peeling brzoskwiniowy, płyn do demakijażu oczu i płyn do higieny intymnej | Lirene

Peeling brzoskwiniowy, płyn do demakijażu oczu i płyn do higieny intymnej | Lirene
Jakiś czas temu kupiłam 3 nowości od Lirene - zrobiłam zdjęcia, ale totalnie zapomniałam o nich zrobić notkę, dlatego dzisiaj postanowiłam w przerwie świątecznych porządków usiąść z filiżanką kawy przy laptopie i zrobić o nich posta. Co prawda płyn do demakijaż już mam na wykończeniu i niebawem wyląduje w moim denku, więc jest to ostatni dzwonek na ten wpis ;-)


Lirene brzoskwiniowy peeling regenerujący - do tej pory bardzo lubiłam filetowy z Hean, ale ten też jest godny polecenia. Nie jest ani zbyt mocno zmielony, nie jest też typowym gruboziarnistym zdzierakiem. Peelinguje dobrze, zostawia dobrze oczyszczone i wygładzone ciało. Nie podrażania mojej wrażliwej skóry, pachnie przyjemnie słodko, lekko migdałowo i ma fajny energetyczny, malinowy kolor. Widziałam u Was, że z tej serii wyszły inne peelingi, chętnie sprawdzę także ich dzałanie. 



Lirene dwufazowy płyn do demakijażu - nie wiem jak Wy, ale ja nie miałam dobrych doświadczeń z płynami do demakijażu oczu, szczególnie z tymi dwufazowymi. Zostawiały tłustą powłokę na powiekach, dziwną mgłę na oczach, a i tak niejednokrotnie rano budziłam się z lekkim efektem pandy. Ale ten płyn, to coś zupełnie innego. Nie ma mowy o żadnym pozostawionym tłustawym filmie, nie mam mgły na oczach po jego zastosowaniu, makijaż jest zmyty w 100%. Nie trzeba pocierać powiek, nasączone płatki po przyłożeniu do oka, ładnie rozpuszczają tusz i cienie. Mam zamiar niebawem kupić go ponownie.
Nie zauważyłam żadnego efektu wzmocnionych rzęs, tym bardziej ich wydłużenia - ale tego nie wymagam od tego typu produktów.



Lirene kremowy płyn do higieny intymnej - jestem z niego zadowolona, tak samo jak z dwóch poprzednich produktów marki Lirene. Płyn jest dość gęsty i kremowy, odświeża i łagodzi wszelkie podrażnienia, zapewnia uczucie świeżości na dłużej. Jest skierowany co prawda dla kobiet w ciąży i po porodzie - żałuję, że go nie miałam własnie w okresie ciąży, kiedy infekcje i stany zapalne są dość częstym przypadkiem. Sądzę, że doskonale poradziłby sobie własnie w takim okresie. Ale uważam, że doskonale sprawdzi się także u każdej z nas, niekoniecznie tylko u przyszłych mam.



A Wy lubicie markę Lirene? Co szczególnie polecacie?

Do następnego!
Copyright © 2014 Moja strefa relaksu , Blogger