Pora pozbyć się pustych opakowań, które czekają na swoje przysłowiowe "pięć minut" na blogu. Zapraszam więc na trzecią odsłonę zdenkowanych kosmetyków.
Rimmel Silky Loose Face Powder - sypki puder do twarzy w odcieniu transparentnym. Był jednym z lepszych, które miałam. Dobrze stapiał się z kolorem podkładu, nie zmieniając jego odcienia. Nie tworzył efektu pudrowej maski i dawał fajne satynowe wykończenie. Na pewno do niego jeszcze wrócę.
Maybelline Instant Anti - Age - korektor do twarzy, ja stosowałam go pod oczy. Krycie miał dość dobre, jednak w ciągu dnia lubił zbierać się w załamaniach i podkreślać zmarszczki. Oceniam go na średniaka.
Onyx Delia żel do brwi - pierwszy z żeli/farbek do brwi jakie miałam przyjemność używać. Sprawdził mi się bardzo dobrze. Miał fajny brązowy kolor, ładnie dyscyplinował brwi, miał żelową konsystencję i fajną szczoteczkę, która jednocześnie rozczesywała brwi i nadawała lekkiego kolorytu, ładnie je podkreślając.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o wykończone produkty w ostatnim czasie.
Do następnego!
Dove Silk Glow odżywczy żel pod prysznic- zawsze do nich wracam, najbardziej lubię wersję z zielonym ogórkiem, którego aktualnie używam, jednak temu też nie mogę nic zarzucić. Dobrze się pieni, fajnie pielęgnuje ciało, ma fajny kremowy zapach, który długo utrzymuje się na skórze. Sądzę, że są to najlepsze żele, z jakimi miałam styczność i raczej pozostanę im wierna.
Ziaja kremowy olejek myjący do twarzy i ciała - stosowałam go do mycia twarzy, tylko i wyłącznie. Dobrze zmywa resztki makijażu, nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry. Po umyciu nim twarzy czuję lekkie orzeźwienie, chociaż w składzie nie zawiera mentolu. Jest wydajny i tani. Na pewno po niego jeszcze sięgnę.
Dove Intimo żel do higieny intymnej- bardzo dobry produkt, dorównuje mojemu sprawdzonemu płynowi do higieny intymnej od Lactacyd. Nie powoduje podrażnień i odświeża na długo. A tego oczekuję po tego typu produktach.
Avon nawilżający olejek do twarzy ze śródziemnomorską oliwą z oliwek - mam suchą cerę i wszelkie tego typu produkty bardzo się z nią lubią. Jednak w tym olejku nie do końca mi coś pasowało. Generalnie twarz po nim była miękka i odżywiona, ale pozostawiał dość nieprzyjemną tłustą powłokę, która nie chciała się do końca wchłonąć, przez co stosowałam go wyłącznie na noc. Miałam wrażenie, że trochę mnie zapychał. Pachniał dość dobrze, lekko kwiatowo. Mam w stosunku do tego produktu mieszane uczucia.
Tołpa łagodny płyn micelarny - tonik 2 w 1 - dla mnie ten produkt Tołpy okazał się niewypałem, ale w końcu wymęczyłam go do końca. Jedno jest pewne, że już po niego nie sięgnę. Pełną recenzją znajdziecie TUTAJ klik.
Vichy Aqualia Thermal serum nawilżające do twarzy - bardzo dobre, nawilżające serum. Konsystencja dość rzadka, ale serum jest bardzo wydajne. Ładnie pachnie, daje wysoki poziom nawilżenia i bardzo szybko się wchłania. Czyli wszytko to, czego od niego oczekiwałam. Teraz mam w planach wypróbować serum Idealia od Vichy, bo mam ostatnio dość przemęczoną cerę.
Ziaja krem pod oczy i na powieki z bławatkiem - jego głównym zadaniem miało być rozjaśnianie cieni, ale w to akurat od początku nie wierzyłam, przez co też się nie rozczarowałam, bo akurat na tym polu nie działa - przynajmniej u mnie. Za to bardzo dobrze nawilża skórę wokół oczu, nie podrażniając jej. Przyjemny produkt za niską cenę. Ale szukam dalej :)
L'biotica regenerujący krem do rzęs - bez szału, nie zauważyłam specjalnie efektu wzmocnienia i odżywienia rzęs. Dla mnie ten produkt okazał się zbędnym gadżetem, wolę już sięgnąć po olejek rycynowy.
Rimmel Silky Loose Face Powder - sypki puder do twarzy w odcieniu transparentnym. Był jednym z lepszych, które miałam. Dobrze stapiał się z kolorem podkładu, nie zmieniając jego odcienia. Nie tworzył efektu pudrowej maski i dawał fajne satynowe wykończenie. Na pewno do niego jeszcze wrócę.
Maybelline Instant Anti - Age - korektor do twarzy, ja stosowałam go pod oczy. Krycie miał dość dobre, jednak w ciągu dnia lubił zbierać się w załamaniach i podkreślać zmarszczki. Oceniam go na średniaka.
Onyx Delia żel do brwi - pierwszy z żeli/farbek do brwi jakie miałam przyjemność używać. Sprawdził mi się bardzo dobrze. Miał fajny brązowy kolor, ładnie dyscyplinował brwi, miał żelową konsystencję i fajną szczoteczkę, która jednocześnie rozczesywała brwi i nadawała lekkiego kolorytu, ładnie je podkreślając.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o wykończone produkty w ostatnim czasie.
Do następnego!

